Krzysztof Budziakowski – krakowianin urodzony w 1958 roku, poeta (autor tomu Choć nasze łodzie przeciekają…) oraz działacz społeczny i przedsiębiorca. W czasie studiów na filozofii UJ angażował się w działalność opozycyjną, był wydawcą w stanie wojennym (m.in. reedycje „Zeszytów Historycznych”), kolportował publikacje drugiego obiegu. Jako poeta sytuuje się poza nurtami i stylami.
W tomie A jeśli ja już nie żyję? przekonuje czytelnika, że ceni sobie osobność i kameralność. Owszem – odnajduje się w toczącym się wokół niego życiu, sprawach powszechnych i powszednich, ale jednak pozostaje osobno. Patrzy, nasłuchuje, współodczuwa. Można rzec: to dla niego inne czasy, inne niż kiedyś emocje. Świat w wierszach Budziakowskiego rodzi się teraz, na jego oczach, on zaś stara się ogarnąć go poznaniem i ma przy tym świadomość, że też jest częścią dokonujących się przemian. Jak w Spacerze: „Wśród wiernych drzew oparcie stopom daje zimna ziemia – / na wyprawie po ciszę wewnętrzną, / po myśl, jak się stać”.
Budziakowski to poeta uważności i skupienia. Wiersz jest dla niego narzędziem dyskretnej afirmacji tego, co piękne, ale też zwyczajne bądź niezwykłe: „Oto zapach sycylijskich cytryn / o poranku dnia, / który może być ostatnim / a przynajmniej zawsze warto go / tak witać” (Oto). Wiersze zbierają, scalają rozrzucone drobiny rzeczywistości widzialnej i niewidzialnej, stoi za tym niewątpliwie wyższa racja, którą rozumie – jakby została mu przekazana – poeta. A tę rzeczywistość – świat po prostu – poeta postrzega poprzez znaki natury, dzieła chyba najdoskonalsze i zazwyczaj oby wające się bez ludzkiego zachwytu czy refleksji.
Zachwyty i zadziwienia Budziakowskiego nie są na pokaz; to raczej intymne odczucia, które niekoniecznie domagają się uzewnętrznienia. Inaczej mówiąc: to, co postrzega, najchętniej zatrzymuje on na własny użytek, by się cieszyć, kontemplować, utrwalić w liryku. Jednocześnie rzeczywistość Krzysztofa Budziakowskiego wpisana jest w cykl powtórzeń, jakby nic nie spełniało się tylko raz: „To, czym rzucono w ciebie / gdy byłeś dzieckiem, / wciąż leci w twoim kierunku, wciąż leci” (Bez końca).
Recenzja z miesięczniku „Nowe książki”
